Feeds:
Wpisy
Komentarze

Joachim nas przygarnął

Lelewel rzecz jasna. Najbliższe treningi odbędą się na hali sportowej w LO im Joachima Lelewela w Warszawie. Gmach mieści się przy ulicy Kiwerskiej 3. Treningi będą odbywały się od godziny 10 do 13 w najbliższe trzy niedziele stycznia (w ostatnią niedzielę jest sprzątanie po studniówce tamże).

Zapraszamy chętnych obydwojga płci.

Więcej informacji w zakładce Treningi

Nasz nowy napastnik!

Najnowszy Warszawski napastnik zaskoczył swoim przybyciem nas wszystkich! Nie dość, że już mieliśmy w drużynie dwóch Mrozów, to przyszedł czas na Zimę. Tak jest drodzy czytelnicy, zaatakowała nas Zima. Dosłownie wzięła nas z zaskoczenia(głównie to zaskoczyła służby odśnieżania miasta), także zamiast czwartkowego treningu będziemy oglądali jakiś mecz z przeszłości. Jedyną istotą zachwyconą z pogody jest mój pies (Husky), a wszystkiemu winien jest mój Ksiądz Proboszcz, który publicznie przyznał się do tego iż owy śnieg zamówił.

Miłego stania w zaspach!
Piotrek

W dniach 28-29 Listopada 2009 odbyło się długo wyczekiwane spotkanie zawodniczek dwóch, jak na razie jedynych, Polskich żeńskich drużyn lacrosse, Kosynierek Wrocław i Sztormu Warszawa. Pomimo, iż cała wizyta miała bardziej charakter integracyjny niż meczowo-turniejowy, gdyż z Warszawy dotarły jedynie 3 zawodniczki, dziewczyny nie zrezygnowały na szczęście z treningów.

Aby urozmaicić „zmagania z piłką”, zarówno Stołecznym jak i Wrocławskim zawodniczkom, sobotni trening poprowadził Rafał Mróz, trener drużyny żeńskiej i zawodnik Gromu Warszawa, serwując dziewczynom ćwiczenia skupiające się głównie na technice, ogólnie pojętych stick skills, oraz po uprzednim omówieniu pozycji i rozgrzaniu bramkarki  🙂 zagraniach połączonych z oddawaniem strzału. 🙂 Niedzielny trening natomiast poprowadził Wojtek Filipek, trener Kosynierek i zawodnik Kosynierów Wrocław, skupiając się na ćwiczeniach w dużej mierze obejmujących bieganie z piłką, sprinty, jak również podania i strzały na bramkę. Ostatni trening zakończyliśmy małym meczykiem w mieszanych składach, w którym nasze zawodniczki radziły sobie na tyle dobrze że udało im się oddać kilka celnych strzałów na bramkę. 🙂

Trening damskiego lacrosse

Cały weekend ogólnie minął w nadzwyczaj przyjemnej i integracyjnej atmosferze. Gospodarze z Wrocławia odebrali nas o godz. 6:00 z dworca kolejowego, co już w moich oczach było nie lada wyczynem 🙂 i skutecznie umilali czas między treningami. Zajęcia sportowe nie pochłaniały dziewczynom 100% czasu, wszak głównym celem była integracja, która jak wiadomo jest tradycją przy każdym spotkaniu braci, a od teraz już i sióstr w lacrosse. 🙂  Wieczór spędziliśmy w miłym lokalu pod nazwą Warka omawiając sprawy zarówno dotyczące przyszłości żeńskiego lacrosse, jak i sprawy zupełnie z tym tematem nie związane, których przyznam przybywało wraz z ilością piwa na stole. 🙂 Niedzielny, potreningowy czas natomiast był przeznaczony na poznawanie pięknego miasta jakim jest Wrocław, jego ryneczków, kamieniczek i targów.

W krótkim podsumowaniu należy powiedzieć, iż wyjazd był nadzwyczaj udany i zaowocował bliższym poznaniem obydwu drużyn, co znacznie ułatwi kolejne spotkania tym razem już bardziej nastawione na rywalizację i mecze, niż tylko treningi i integrację. Zawodniczki miały okazję przekonać się na jakim poziomie stoją zarówno „nowicjuszki” z Warszawy, jak i znacznie „starsze” Kosynierki. Ponadto nasze Stołeczne „złotka” mogły przekonać się jak wyglądają treningi ze znacznie większą ilością zawodniczek na polu, co oczywiście bardzo im się spodobało i mam nadzieję zagrzało do intensywnej rekrutacji nowych dziewczyn, jak również jeszcze intensywniejszych treningów. Nie należy zapominać, że kolejne spotkanie z Kosynierkami, tym razem w Warszawie, już na wiosnę i kto wie może pierwszy w historii Polski mecz żeńskich drużyn?

Tak więc trzeba się brać za trenowanie i trzymać kciuki, aby dziewczęta dalej podchodziły z tak dużym zapałem do tego wspaniałego sportu, jakim jest lacrosse.

Pozdrawiam,
Rafał „Mrozu” Mróz

Jest powód do świętowania!

W miniony weekend w Poznaniu na boiskach KS Posnanii rozegrano turniej lacrosse. Wzięły w nim udział cztery drużyny: Poznań Hussars A i B, Kosynierzy Wrocław i Grom Warszawa. Z przyczyn technicznych rozegrano tylko pięć spotkań.

Pierwszy, bardzo wyczerpujący dla nas mecz przegraliśmy z Kosynierami 0:6. Następnie Hussars wygrali ze zmęczonym już wrocławskim składem 7:1. Trzeci mecz rozegrany został między Gromem a drużyną Hussars B. Wspomagani przez kilku wrocławian wygraliśmy ten mecz 6:0. Czwarte spotkanie między Kosynierami a z minuty na minutę coraz lepiej grającym drugim składem Poznania skończyło się wygraną Wrocławia 5:0. Ostatni mecz Grom – Hussars A zakończył się wynikiem 0:5.

Jak widać formuła turnieju była bardzo wymagająca. Wyrazy uznania należą się wszystkim tym, którzy pomogli naszej niepełnej drużynie, szczególnie Jankowi i Mateuszowi Rydzakowi, którzy pomagając nam zagrali we wszystkich pięciu meczach. Dziękujemy również Maćkowi, Wojtkowi, Danielowi, Konradowi i Tadeuszowi za granie z nami. Gromowe Hip Hip Hura! dla Was wszystkich.

Wielkie dzięki dla Poznań Hussars za organizację turnieju i za ciepłe przyjęcie.

Pierwsza w historii wygrana jest świetnym powodem do świętowania i niewątpliwie wykorzystamy go w celach konsumpcyjno-browarnych już wkrótce.

Dziękujemy wszystkim za mile spędzony weekend i do zobaczenia na boisku.

Sticks up!

Zmiany w treningach

Najmocniej przepraszamy wszystkich, którzy nas nie zastali na sobotnim treningu na Orliku Targowa. W ostatniej chwili dowiedzieliśmy się o odbywającym się tam turnieju i musieliśmy przenieść się na inny obiekt. Uprzejmie prosimy o kontakt przed przyjściem na trening z działem rekrutacji: grom.rekrutacja@gmail.com

Informujemy też, że sobotni trening 7.11 nie odbędzie się z racji rozgrywanego w Poznaniu turnieju lacrosse.

The birth of a Team

Tak oto mieliśmy szansę brać udział w jedynym w swoim rodzaju przedsięwzięciu: tworzeniu drużyny narodowej. Barwy klubowe odłożyliśmy na bok i przywdzialiśmy Biało-Czerwone. Mimo zimna i deszczu pracowaliśmy ciężko by nasz sen o Mistrzostwach się spełnił.

Polska przegrywa z Łotwą

Po dwóch dniach nieprzerwanej nauki i pracy, trener Christian Zwickert zredukował czterdziestu dziewięciu uczestników zgrupowania, do trzydziestu Reprezentantów Polski.

W sobotę wieczorem trener powiedział nam dwie ważne rzeczy: „W piątek biegaliście po boisku rzucając do siebie piłkę, bez ładu i składu. Dzisiaj jest zupełnie inaczej, dzisiaj gracie już w lacrosse.” Potem dodał, „Możecie wygrać jutro mecz bramkami, i mimo to przegrać go, ale możecie też przegrać jutro mecz a nadal być zwycięzcami. Nie jest ważny wynik, ważne jest żeby dobrze się bawić i dać z siebie wszystko.”

Jeszcze przed rozpoczęciem meczu widać było dysproporcję między zawodnikami obydwu reprezentacji. Łotysze wysocy, dobrze zbudowani mężczyźni. My, studenci i uczniowie, nowicjusze. Trzy lata temu Łotwa brała udział w Mistrzostwach Świata Lacrosse, u nas wtedy jeszcze nikt o tym sporcie nawet nie śnił. Po gwizdku szybko stało się jasne, że będzie ciężko pokonać rywali. Jednak w lacrosse nie liczą się tylko wzrost i siła. Wiedzieliśmy, że mamy szansę. Niestety wszelka wiedza zdobyta podczas zgrupowania jakby prysła. Nasza obrona gubiła się pośród różnorodnych zagrywek przeciwnika i w pierwszej kwarcie straciliśmy aż siedem bramek. W drugiej kwarcie było już zdecydowanie lepiej. Spokojniej w ataku i w obronie. Po strzale Michała Woźnicy padła pierwsza, historyczna dla polskiego lacrosse bramka. Połowa zakończyła się wynikiem 9:1 dla Łotwy, lecz w tym sporcie liczy się każda minuta i każdy deficyt można odrobić w drugiej połowie.

Trochę wypoczęci powróciliśmy do ataku. Nie było jednak łatwo. Kolejna bramka dla Polski padła dopiero pod koniec meczu po wspaniałym rajdzie Chrisa Perzinskiego, który który trafił odbitą od ziemi piłką w samo okienko. Wtedy było już za późno żeby odrabiać straty. Bilans drugiej połowy był lepszy, jednak wynik niezadowalający.

Dla mnie nie ulega wątpliwości, daliśmy z siebie wszystko. To niestety nie wystarczyło by pokonać drużynę Łotwy, ale schodziliśmy z boiska zdeterminowani poprawić się i zwyciężyć następnym razem. Wynik mówił dosadnie: przegraliśmy 2:16, ale serca podpowiadały nam co innego. Z łzami w oczach krzyczeliśmy, „Kto wygrał mecz? Polska!”

Dla polskiego lacrosse była to bardzo ważna lekcja. Nie dość, że mieliśmy szansę uczyć się taktyki pod okiem świetnego trenera, to mieliśmy okazję odłożyć nasze klubowe kolory i waśnie i wspólnie nosić identyczne biało czerwone stroje. Z dumą śpiewaliśmy Mazurka Dąbrowskiego i dumnie reprezentowaliśmy Polskę. Nawet jeśli nie będzie nam dane zagrać w przyszłym roku na Mistrzostwach Świata w Anglii, na pewno będziemy wspominali ten dzień do samego końca.

Piotr Stalmach

PS. Zdjęcia jeszcze niedostępne, opublikujemy w nowym wpisie  jak do nas dotrą.